Informacje

„Bezwzględne pierwszeństwo” nie istnieje!

Data publikacji: 13 stycznia 2020, 10:20
Autor: Tomasz Barnaś

„Bezwzględne pierwszeństwo” nie istnieje!

Celowo tak właśnie chciałem zatytułować mój artykuł. Ostatnio przeczytałem wiele tekstów i usłyszałem równie wiele wypowiedzi, w których - niestety nader często - używano tego „skrótu myślowego”. Określenie to jest bardzo niebezpieczne i nie powinno być rozpowszechniane. Żaden przepis nigdy nie wprowadził „bezwzględnego pierwszeństwa” i mam nadzieję, że żaden nigdy nie wprowadzi. Czytając ustawy lub rozporządzenia, także projekty tych dokumentów mamy taką specyficzną cechę – z łatwością odnajdujemy swoje prawa, choćby były zapisane drobnym drukiem na samym końcu, i z równą, jak nie większą, łatwością pomijamy obowiązki, nawet te wyraźnie zaznaczone pogrubioną czcionką.

Zapoznałem się z poselskim projektem ustawy - Prawo o ruchu drogowym (druk nr 48 Sejmu RP IX kadencji), który w istocie zmienia definicję ustąpienia pierwszeństwa: „powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku lub – w przypadku oczekiwania na możliwość wejścia na przejście dla pieszych – powstrzymania się od wejścia na nie;” oraz wprowadza dodatkowe „uprawnienia” dla pieszych. Muszę przyznać, że jest to jeden z najbardziej wyważonych dokumentów jaki miałem okazję ostatnio przeczytać.

Nadaje pierwszeństwo pieszym jeszcze przed wejściem na przejście dla pieszych, ale również nakłada na nich obowiązek upewnienia się o możliwości bezpiecznego skorzystania z tego pierwszeństwa. Proponowana jest zmiana artykułu 13 PRD ust. 1a i 1b: „Pieszy znajdujący się na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Pieszy oczekujący na możliwość wejścia na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyjątkiem tramwaju.” i „ Przed wejściem na przejście dla pieszych, pieszy jest obowiązany zatrzymać się i upewnić, czy kierujący pojazdem ustępuje mu pierwszeństwa.”

Dodatkowo należy zaznaczyć, iż ten projekt nie zmienia dotychczasowych obowiązków pieszego. W dalszym ciągu pieszy będzie musiał zachować szczególną ostrożność, nie będzie mógł wchodzić bezpośrednio przed jadący pojazd nawet na przejściu dla pieszych oraz wchodzić na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność.

Faktem równie ważnym jest to, że jest to dopiero projekt ustawy i obecnie nie obowiązuje. W planach ustawodawca wyznaczył termin wejścia w życie tych przepisów dopiero w styczniu 2021 roku. Do czasu ogłoszenia finalnego dokumentu poczekajmy z ogłaszaniem zmian na tak szeroką skalę.

Skoro rozpoczęła się dyskusja nad tym projektem, pozwolę sobie również podzielić się z Państwem swoimi spostrzeżeniami.

Powinno się przenieść treść §47 ust 4 Rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych do ustawy - Prawo o ruchu drogowym wprowadzając w nim bardzo ważną modyfikację (pogrubiona czcionka): „Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających.

Przepis ten jest bardzo istotny i musi być czytany razem z art. 26 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Nie powinien zatem pozostać w zupełnie innym dokumencie.

Mam pewną wątpliwość, czy proponowane przez ustawodawcę określenie „…ma pierwszeństwo przed pojazdem...” da się pogodzić  z „oczekiwaniem na to pierwszeństwo” przez pieszego. Jednocześnie nie sposób zaprzeczyć, iż sformułowanie „pieszy ma pierwszeństwo” brzmi mocniej i dosadniej niż sugerowane już kiedyś przy okazji wcześniejszych projektów zmian ustawy: „kierujący pojazdem jest obowiązany umożliwić pieszemu skorzystanie z przejścia dla pieszych”. Jeżeli te przepisy wejdą w życie to mam nadzieję, że każdy pieszy będzie bardzo świadomie i odpowiedzialnie korzystał ze swoich praw oceniając własne bezpieczeństwo zależnie od zaistniałej sytuacji.

Proponuję usunąć z projektu zmiany ustawy określenie „...z wyjątkiem tramwaju”. Chcąc wprowadzać tak ważne zmiany w przepisach nie powinno się tworzyć żadnych wyjątków. Tłumaczenie polegające na wskazywaniu i określaniu długości drogi zatrzymania tramwaju nie przekonuje mnie. Tak samo jak uzasadnianie takiego zapisu „priorytetem komunikacji publicznej”. Nie! Priorytet to bezpieczeństwo i możliwie jak najprostsze w odbiorze i w zrozumieniu przepisy. Nie twórzmy wyjątków! Kierujący tramwajem to zawodowiec. Tym bardziej można od niego wymagać prowadzenia pojazdu z odpowiednią, dostosowaną prędkością i stosowania podstaw jazdy defensywnej. Jeżeli ustawodawca chce, aby pojazdy komunikacji zbiorowej były wyłączone z obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszemu oczekującemu przed przejściem dla pieszych, niech rozszerzy ten zapis o wszystkie autobusy miejskie lub ewentualnie tylko o takie poruszające się po torowisku pojazdów szynowych (w dużych miastach bardzo częste zjawisko). Takie podejście do problemu wydaje mi się dużo bardziej konsekwentne niż tylko jeden wyjątek dotyczący tramwaju.

Przyznam szczerze, że nie wierzę w zbawczą moc zmiany przepisów dotyczących „pierwszeństwa pieszych”. Na drodze niebezpieczeństwo i śmierć nie jest spowodowana brakiem takich regulacji, tylko tym, że uczestnicy ruchu (w większości kierujący) mają już obowiązujące przepisy głęboko w …nosie (z szacunku dla Czytelnika wybiorę właśnie tę część ciała). O podstawowych obowiązkach kierowców w rejonach przejść dla pieszych miałem już okazję napisać kilka akapitów na łamach Tygodnika PRAWO DROGOWE NEWS. Jednak przekonują mnie trochę argumenty osób głęboko zaangażowanych w ten problem. Coś trzeba zmienić. Korekta powinna nastąpić jednak w całym systemie bezpieczeństwa ruchu drogowego: audytu przejść dla pieszych, ewentualnej nowelizacji przepisów oraz ich respektowania – odpowiedniej edukacji oraz drastycznego wzrostu kar za niestosowanie wskazanych przez ustawodawcę norm i reguł.

500 złotych mandatu i 10 punktów karnych za manewr omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, ale zatrzymał się aby pieszemu umożliwić skorzystanie z przejścia jest stanowczo zbyt małą karą. Przecież taki manewr może kogoś (pieszego) zabić!

200-500 złotych i 10 punktów karnych za wyprzedzanie na i bezpośrednio przed przejściem dla pieszych? Niestety złapani na gorącym uczynku kierowcy często nawet nie rozumieją, jaki popełniają błąd! Prawo jazdy i „bycie” kierowcą to przywilej. Nie znasz przepisów lub świadomie je łamiesz – sam nie wiem już co gorsze – to znaczy, że w samochodzie możesz być co najwyżej pasażerem. Obecne sankcje są zupełnie niewystarczające. Kara powinna być dotkliwa i nieunikniona. Stanowczo będę postulował o obligatoryjne zatrzymywanie uprawnień (na określony czas np. 3 miesiące) na dopuszczenie się wykonania tak niebezpiecznych, jak wspomniane wyżej, manewrów. Według raportu KRBRD aż 85% kierowców nie przestrzega limitów prędkości w rejonach przejść dla pieszych. Dlaczego więc nie zatrzymywać uprawnień za przekroczenie prędkości np. o ponad 30 km/h w rejonach przejść. Skoro szybkość ponad 100 km/h skutkuje sankcją utraty prawa jazdy na trzy miesiące (przekroczenie o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym) to w rejonach przejść właśnie powinniśmy ten próg wyraźnie obniżyć.

Chciałbym także zaapelować do pieszych. Dajcie się zauważyć również na przejściach dla pieszych. Odblask lub jasna kurtka spowoduje, że będziecie dużo lepiej widoczni szczególnie podczas złej pogody. Popatrzcie w lewo, w prawo potem jeszcze raz w lewo. Złapcie kontakt wzrokowy z kierowcą. Chociaż na tę krótką chwilę przejścia przez jezdnię odłóżcie telefon do kieszeni, ściągnijcie kaptur z głowy. Dajcie dobry przykład dzieciom nie tylko swoim, ale również tym przechodzącym obok Was. Czerwone światło oznacza „STÓJ”, a nie że można iść jak nic nie nadjeżdża.

Mam nadzieję, że zapowiadane zmiany w przepisach będą wprowadzone mądrze z odpowiednią kampanią informacyjną. W wielu krajach europejskich podobne regulacje działają. Tylko, że w innych krajach europejskich ta świadomość bezpieczeństwa ruchu drogowego jest chyba na wyższym poziomie.